Pokolenie Z, Pokolenie C, Pokolenie iGen, albo inaczej nazywane Pokolenie XD. Ludzie nazywani „digital natives” (cyfrowymi tubylcami) dojrzewa i wchodzi w dorosłość. Kolejne porady jak wyłowić z niego najlepszych, najbardziej aktywnych i zaangażowanych kandydatów. Tak, aby sprostać potrzebom uczelni po „reformie ministra Gowina”?

Bądź internetowym guru, nie kłam, wykorzystuj osobowości — to nasze pierwsze rady związane z promocją rekrutacji dla pokolenia Z. Możesz przeczytać je TUTAJ. Teraz trzy kolejne sposoby na Zetki szukające studiów.

4. Traktuj osobiście

To paradoksalne, ale tak „społeczne zwierzęta” jak Zetki, nie lubią być w marketingu traktowane jako część anonimowej masy. One znają „marketingowe gierki” – wyrastały otoczone nimi on-line. Stąd bierze się ich „ads blindness” – zobojętnienie na reklamy bannerowe — zarówno w Internecie, jak i w reklamie zewnętrznej. Po zmianie priorytetu „ilościowego” na „jakościowy” w związku z reformą ministra Gowina takie działania mają jeszcze mniejszy sens. To po prostu palenie pieniędzy. Zetki tej promocji rekrutacji po prostu nie zauważą. Forbes radzi — wykorzystuj AI (sztuczną inteligencję), żeby projektować w Internecie kampanie mikrotargetowane, samooptymalizujące się. Biorąc pod uwagę polskie realia, ja po prostu doradzałbym świadomą i zaangażowaną obecność w Internecie — zamiast czekania, aż kandydaci sami dotrą zwabieni nazwą uczelni. To znaczy stosowanie tych narzędzi, które łączą zasięg w grupie docelowej (np. osób szukających różnych studiów przyrodniczych i medycznych) z wysoką precyzją dotarcia (np. osób szukających studiów z biotechnologii w Gdańsku).

5. Zaproś do współpracy

Pokolenie Z chętniej niż inne angażuje się w generowanie treści w Internecie. Tworzone przez nich teksty czy występy przed kamerą są bardziej naturalne. Im więcej będzie Zetek na uczelniach, tym łatwiej będzie zaprosić je do współpracy w tego typu działaniach rekrutacyjnych. Odradzałbym powierzanie im na stałe np. odpowiedzialności za prowadzenie komunikacji na Facebooku, YouTube, Instagramie czy Snapchacie. Za duże ryzyko, że znudzą się i porzucą albo, że wrzucą treści wpływające negatywnie na wizerunek uczelni. Jednak jeśli połączy się naturalność, spontaniczność i zaangażowanie z partnerem dysponującym wiedzą marketingową — skutki mogą być rewelacyjne. Tak, jak w przypadku Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie “niefilmowalny” pomysł studentów udało przekuć się w angażujący spot rekrutacyjny.

6. Stawiaj na spójność

Dla Pokolenia Z ważna jest zgodność aktywności on-line z off-line, ponieważ przyglądają się, czy pojawia się tożsamość myśli (wyznawanych idei), mowy (także przekazu marketingowego w Internecie) i realnych czynów, zachowań ludzi oraz organizacji. Rozbieżności między nimi budzą narastający dysonans poznawczy i niszczą skuteczność działań marketingowych, także tych rekrutacyjnych. Kandydaci zrozumieją pewien rozgardiasz organizacyjny, podczas spotkania dla kandydatów na uczelni artystycznej. Z kolei na politechnice drobne opóźnienie drzwi otwartych uznają za osobistą obrazę. Żeby była spójność, musi być ustalona strategia komunikacji. Na polskich uczelniach bardzo często brakuje takiego poukładania strategicznego. Niekiedy strategia komunikacji jest, ale leży głęboko w szufladzie. Zatem teoria swoje, a praktyka swoje. Czasami wystarczy elementarne przyjrzenie się silnym i słabym stronom oraz poszukiwanie elementów przewagi konkurencyjnej. Na przykład na Ateneum Szkole Wyższej w Gdańsku zamiast barier są udogodnienia dla niepełnosprawnych. Zatem promowanie tej prywatnej uczelni w Internecie poprzez otwartość i różnorodność będzie w oczach Pokolenia Z niezwykle wiarygodne.

Sebastian Szczęsny

Już wkrótce na naszym blogu kolejne sposoby na zainteresowanie studiami kandydata z Pokolenia Z.

Masz jakieś pytania? Wątpliwości? Szukasz wsparcia w strategii promocji akademickiej? Interesujesz się szkoleniami z social mediów, e-marketingu, wideomarketingu? Napisz do autora: s.szczesny@efekty.net